12 sierpnia

12 sierpnia

W dniach 11 i 12 sierpnia 1920 r., polskie dywizje 1 Armii po odwrocie z linii frontu, tracąc oczekiwany odpoczynek, zajmowały przydzielone pozycje obronne przedmościa Warszawy. A w kierunku Warszawy – na Radzymin parły zmotywowane i „rozgrzane” formacje sowieckie w zadufaniu, że do samej Wisły już nie spotkają oporu. Przy dźwiękach muzyki, którą było już słychać w polskich okopach, w kierunku Radzymina Szosą Petersburską, zbliżając się do rzeki Rządzy, parły w czołówce oddziały 21 Dywizji Strzelców (21 DS) 3 Armii bolszewickiej. Pozostałe formacje szły w kierunku północno-zachodnim. W bliskości rzeki „bojcy” poznali, że trzeba zwolnić by przygotować się do natarcia na polskie pozycje w okopach przedpola linii obronnej – właśnie nad rzeką.

W tym czasie polskie wojska 1 Armii zajmowały następujące pozycje: 11 Dywizja Piechoty (11 DP) od ujścia rzeki RyniaLeśniakowizna w układzie liniowym kolejnych pułków : 48, 46 i 47 PP;  8 DP na pozycji Leśniakowizna-Okuniew (z dobrymi odwodami); 15 DP Okuniew-Świder oraz Grupa „ZEGRZE” na odcinku Załubice-Zegrze. W odwodzie były: z  1 Armii 1 L-B DP (1 Litewsko-Białoruska Dywizja Piechoty) – Pustelnik-Nadma, a w odwodzie Frontu Północnego – w Jabłonnie Legionowej – była 10 DP. Wojska 1 A były przemęczone, a po walkach odwrotowych jednostki miały niskie stany osobowe (np. 21 PP – 400 bagnetów, 33 PP – 380). Jeszcze 13 sierpnia nadciągały straże tylne odwodu taktycznego.

W dniu 11 sierpnia sowieckim armiom wydano dyrektywę forsowania Wisły na określonych odcinkach, wyznaczonego na dzień 14 sierpnia. Ale w nocy 13/14 sierpnia o godz. 3:35 dowódca XVI A Nikołaj Sołłohub w marszu na Warszawę, według nowej dyrektywy rozkazał w wyznaczonym dniu osiągnąć linię ŁAJSKI-RADZYMIN, WOŁOMIN-KARCZEW-KOŁBIEL. Natomiast XXI DS  Iwana Smolina (z III Armii) nakazano dalsze uderzenia z linii ZEGRZE-ZAŁUBICE w kierunku na Pragę przeciw polskim działaniom na prawym skrzydle rosyjskiej XVI Armii. – Jak widać, w operacjach sowieckich nastąpiło przemieszanie szyków. XXI DS weszła w pas nacierania XVI A (na którym operowała XXVII DS). Być może Władimir Łazarewicz mniemał, że jego dywizja wykorzystując sprzyjające położenie pierwsza wedrze się do Warszawy.

1 Armia gen. Franciszka Latinika otrzymała od dowództwa FRONTU PÓŁNOCNEGO zadanie „krwawo” odpierania natarcia nieprzyjaciela i wytrzymania na pozycjach aż do dnia 17 sierpnia, tj. do zakończenia koncentracji jednostek nad Wieprzem dla zadania wrogowi rozstrzygającego ciosu „kułakiem” w lewą jego flankę i wyjścia na tyły armii sowieckich. [Stany liczbowe naszych dywizji, a szczególnie wykrwawiona w walkach odwrotowych 11 DP, były w trakcie uzupełniania jednostkami z Armii Ochotniczej – bez doświadczenia bojowego].

Dowódcą artylerii „grupy warszawskiej” był płk Eugeniusz SZPRĘGLEWSKI a później gen. Eugeniusz RODZIEWICZ. Była opinia o sile naszej artylerii, ale brakowało jej głównie amunicji i… niekiedy sprawnej koordynacji w akcjach. Grupa posiadała nawet 16 baterii, chociaż etatowo przysługiwało jej 12. Podgrupą środkową dowodził mjr Włodzimierz Rómmel – dowódca II dywizjonu 2 L-B PAP; lewą – płk Malurzycki, z prawej – płk Ładziński.

W meldunku do dowódcy 11 DP płka Bolesława Jaźwińskiego płk Bronisław Wędziagolski  d-ca XXI brygady [B] pesymistycznie oceniał możliwości naszej obrony na przydzielonym aż 25-cio  kilometrowym odcinku – brak fortyfikacji  i odwodów, nie dokończono budowy pozycji obronnych, baterie artylerii przydzielone z 1 L-B DP, nie stanęły na czas. Także ujemnie oceniał wartość oddziałów 47-ego PP, do którego wcielono też sporo zbiegów i dezerterów, którzy – „w chwili napięcia zdradzą nas, zapewne powtórzą dezercję, wnosząc do całego pułku dezorganizację„.

8 DP tworzyły pułki zaliczane do najstarszych (z kon.1918 r.) a wywodziły się: 21 i 36 – z Warszawy,  33 – z Łomży, 13 – z Krakowa. Były bardzo wykrwawione w czasie okrążenia pod Białymstokiem. Dowództwo dywizji liczyło na odpoczynek, sytuacja zaś nie pozwalała nawet odetchnąć. „Byłem spokojny o walkę w dniu 14.VIII., jeśli nerwy dowódców nie zawiodą” – stwierdził dowódca płk Stanisław Burhardt-Bukacki, opierając się na meldunkach mówiących, że nieprzyjaciel jednak nie posiada przewagi (B. Waligóra, op. cyt.).

Po południu 12 sierpnia, około godziny 17-tej, na odcinku 46 PP [11 DP] ukazały się patrole bolszewickie. Padły pierwsze strzały (i pojawiła się pierwsza panika). Polscy saperzy od razu spalili most w DYBOWIE. Na Radzymin padły pociski w pobliżu kościoła i starostwa. Na szczęście nie było szkód.                                                                       W nocy 12/13 sierpnia oddziały wroga z 63 BS (21 DS, 3 A) przesuwając się z Załubic w kierunku szosy radzymińskiej natknęły się koło miejscowości RUDA na stanowisko polskich karabinów maszynowych, zdobywając je i biorąc jeńców z II batalionu 48 PP.

O godz. 9-tej 13 sierpnia wróg został odrzucony z kontrataku II/48 PP kpt. Stanisława Grodzickiego. Jednak już byli pierwsi zabici – kilku polskich żołnierzy i kilkunastu Rosjan oraz ranni i jeńcy po obu stronach. XXI Dywizja Iwana Smolina rozmieszczała się między Łosiem a Kraszewem, a na tym odcinku (o długości ok. 10 km) była już XXVII DS Witowta PUTNY.

12 sierpnia Naczelny Wódz Józef Piłsudski wyjechał z Warszawy do sztabu koncentracji jednostek FRONTU ŚRODKOWEGO w Puławach. Na dzień 17 sierpnia rano zaplanował uderzenie grupy manewrowej znad Wieprza na lewą flankę wojsk sowieckich Grupy Mozyrskiej, ażebey po jej pokonaniu wyjść na tyły armii związanych w walkach na przedmościu Warszawy. Miał świadomość ryzyka i odpowiedzialności – forsując tę koncepcję manewru znad Wieprza – przed alternatywnym, płytszym konceptem, manewrem Weyganda i Rozwadowskiego,  z kierunku Siedlec. Czy to było ryzyko, intuicja, geniusz, czy… ? Co by było gdyby sowiecki Front Południowo-Zachodni ruszył na pomoc Tuchaczewskiemu zgodnie z rozkazami ich naczelnego dowództwa?